Golić się nie lubię i to dlatego noszę brodę, czasami dłuższą, czasem krótszą, ale zawsze coś tam rośnie, najczęściej kozia bródka, jak to u Kozy ;)
Maszynki jednorazowe zawsze podrażniały mi skórę, niezależnie od żelu, pianki, czy kosmetyków po goleniu. Maszynki elektryczne też zawsze coś z nimi było nie tak. Tylko golarka Brauna jakoś daje radę, tyle tylko, że to golarka, a nie trymer. Jak sama nazwa wskazuje można się nią ogolić, ale nie skrócić czy wyrównać brodę.
Niedawno wpadł mi w ręce trymer BaByliss SH510E i muszę przyznać, że całkiem nieźle się sprawuje :) Dokładnie, co do milimetra mogę ustawić długość zarostu, a specjalne grzebienie pilnują tego, żebym za dużo lub za mało nie przystrzygł siwej brody. Działa cichutko i szybko, a utrzymanie go w czystości, to bajka. Wystarczy wypłukać wodą głowicę, która wysuwa się w specjalnym programie do czyszczenia. Możliwość używania go pod prysznicem, co znacząco ułatwia sprzątanie po goleniu.
Zapewne zostanie ze mną na dłużej w komplecie z golarką Brauna, która sprawdzi się idealnie do wykańczania modelowania zarostu i golenia do zera. Zastanawiam się też nad zestawem E837E – 10 w 1, może za jakiś czas zamienię te wszystkie sprzęty na jeden.


3 Comments