Po pierwszym przesłuchaniu nowej płyty Voo Voo „Dobry Wieczór” nie byłem jakoś szczególnie zaskoczony, ot, dostałem to, czego się spodziewałem, tzn. dużej dawki Voo Voo, aż do piątkowego koncertu…
Koncert w Sztumie udało się ogarnąć całkiem przypadkiem. Do Sztumu miałem pojechać w zupełnie innym celu, towarzysko :) w drodze na SeeBloggers, a niespodziewanie wyszedł mi rewelacyjny wieczór z bliskimi i cudnym koncertem! Jednak muzyka na żywo, to zupełnie inne wrażenia niż odtwarzanie płyty (plików).
Co szczególnie mi się podobało?
Po pierwsze – teksty – są rewelacyjne, polecam wsłuchać się w każdy kilka razy, to jest kawał normalnie poezji!
Kolejna sprawa – koncertowe mistrzowskie aranżacje / wykonania, no nie ma co gadać, Voo Voo, to zawodowcy w każdym calu! Pan Wojtek – mistrz – i pierwsza gitara RP ever, Pan Mateusz – mistrz – dmie najlepiej i pierwszy raz słyszałem śpiewającego go w taki sposób! Pan Karim z kontrabasem i Pan Michał z perkusją – mistrzowie rytmu i klimatu, tak klimatu. Wreszcie Pan Alim Qasimov – niby gościnnie, ale bez niego i jego dzwoneczków nie byłoby tak, jak było!
Oprawa – skromna, z dużą ilością dymu i fajnymi światłami, klimat był!
Pełna sala, niestety w kino-teatrze więc miejsca siedzące i publiczność w dużej mierze chyba przypadkowa i słabo reagująca, ale i tak było dobrze ;)
Dziękuję za koncert, za świetne towarzystwo i piękny wieczór.

