THORN. Przeczytałem to, zmęczyłem. Nie znam się na literaturze, to się wypowiem, a co!
Po kolei, najpierw powiem Wam jak kupiłem tą książkę, a było to tak… Gdzieś przewinął mi się Kominek, tfu! Jason Hunt! na streamie z jakiegoś zlotu blogerów, fajnie mówił, wspomniał o nowej książce. Pomyślałem, sprawdzę! Sprawdziłem i pomyślałem, no kurde, bloger napisał powieść, to jest coś! Warto przeczytać. Minął jakiś czas i ruszyła machina, marketing, promocje, szumne zapowiedzi, preordery! Zamawiając w przedsprzedaży miało się gwarancję otrzymania książki szybciej od innych i to z podpisem! WOW! No to zamówiłem, w miękkiej okładce, przecież nie będę płacił za twardą :) Przyniósł mi ją kurier, pachnącą, piękną i z podpisem Jasona na dołączonej karteczce!
Zabrałem się do czytania, nawet szybko poszło, ale to chyba tylko przez sposób w jaki „powieść” została wydana.
Wrażenia? Kilka razy podczas czytania zaśmiałem się, kilka razy nie mogłem doczekać się kolejnej strony, ale ogólnie to zero uniesień, żadnych omdleń. I to tyle. Mam za to autograf od samego Jasona Hunta ;)
Mam dziwne przeczucie, że Jason Kominek Hunt, jak już sprzeda cały nakład, to zaśmieje się głośno i będzie mówił:
„Zobaczcie, nie umiem pisać, a piszę, bo lubię! I umiem to sprzedać! Ty też tak możesz! Umów się na indywidualne konsultacje – zaledwie kilkadziesiąt dolarów za godzinę…”
Jedno Jasonowi Kominkowi trzeba przyznać, umie w internety! Potrafi sprzedawać!
Polecam recenzję THORN’a na dzikabanda.pl, podpisuję się pod nią ręcyma i nogami!
A teraz przeczytam Alchemika ;P


1 Comment