Kontynuując pieczenie chleba w soboty, czyli nowej świeckiej tradycji, zrobiłem chleb małomiejski, no wiecie, jak zawsze, taki prawie wiejski ;) Małomiejski dlatego, że wypiekany w małym mieście i przy użyciu dosyć nowoczesnej technologii, a prawie wiejski dlatego, że mąka jednak trochę ciemna i z pełnego ziarna, a nawet żytnia. Wyszedł mi cudny w smaku chleb z orzechami laskowymi (kiedyś robiłem podobny). Chyba najlepszy smak jaki do tej pory uzyskałem.
Tym razem chleb powstał z:
- mąki pszennej z pełnego ziarna 400 g
- mąki żytniej 150 g
- odrobiny mąki tortowej 50 g
- orzechów laskowych 1 garść
- pestki dyni – trochę
- ciepła woda 350 ml
- sól 1,5 łyżeczki
- cukier 1 łyżeczka
- drożdże suche (instant) 2 x 7 g
- 1 jaja (do posmarowania)
Przygotowanie
Mieszamy przesianą mąkę z ciepłą wodą, cukrem + drożdże i solą. Wyrabiamy jakiś czas (ok. 5 minut), a następnie dodajemy zmielone orzechy laskowe razem ze zmielonymi pestkami dyni. Wyrabiamy ciasto aż będzie fajnie sprężyste i jednolite. Wkładamy do oprószonej mąką blaszki, lub formujemy ulubiony kształt, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia na jakieś 40 minut, na przykład do lekko ciepłego piekarnika (max. 30-40 stopni).
Smarujemy jajkiem, dzięki czemu będzie ładna brązowa i gładka skórka. Pieczemy w piekarniku przez ok. 40 minut w temperaturze 180-200 stopni. Po upieczeniu chleb wyjęty z blaszki warto wstawić jeszcze do piekarnika, który stygnie, aby odparował i wystygł.
SMACZNEGO!

